Coś ostatnie wydarzenia na giełdzie nie skłaniają do optymizmu, nic a nic. Praktycznie wszystkie moje tegoroczne zyski zostały zjedzone w te dwa dni :( A przecież można było sobie tak fajnie postać obok rynku (a później odkupić za taniochę :D). Grr.
Mam jeszcze inne postanowienie. Przestanę czytać fora. Na forach zawsze piszą jakieś bzdury naganiając bądź to na spadki, bądź na wzrosty. Jakoś nie pamiętam by fora skłoniły mnie do jakiejś mądrej decyzji.. za to pamiętam niejednokrotnie jak skłaniały mnie do decyzji złych.
Ale wyciągnę przynajmniej jedną lekcję. Po zakupie zaraz ustawiam stop lossa. Nie ma co się pieprzyć. Niby w każdych poradnikach o tym piszą, ale jakoś widać, trzeba się przekonać na własnej skórze. Jutro jak zacznie się od rana pikowanie (a na pewno się zacznie, bo Ameryka skończyła na -4%), to sprzedaję cały ten bałagan. W najgorszym przypadku odkupię z kilkuprocentową stratą, ale być może w ten sposób uchronię się przed stratą kilkunastoprocentową, albo i większą. Szkoda kasy na eksperymenty i szukanie dna.
Ale swoją drogą, stojąc i patrząc z boku, to takiej rzezi jeszcze na giełdzie nie widziałem. Wygląda nieźle, a domyślam się, że prawdziwej paniki to jeszcze nie było, za to będzie jutro :D Szykujmy się na niezłą jazdę.. choć jakoś nie jest mi do śmiechu :/
A to taki komentarz adekwatny do sytuacji ;)
zajebiste!
OdpowiedzUsuńLubie to